Blog > Komentarze do wpisu

Krótka rozprawa o stylu Paryżan i Paryżanek

Paryż to dla zdecydowanej części populacji symbol elegancji, luksusu i szyku. Tego słynnego 'paryskiego szyku'. I coś w tym stwierdzeniu faktycznie jest, skoro codziennie na ulicy można spotkać kogoś ciekawego, niebanalnego lub po prostu ładnego. Z moich krótkich, acz intensywnych obserwacji wynika, że styl mieszkańców Paryża warunkuje kilka czynników.

Po pierwsze, jest to miejsce zamieszkania. Ci z prawego brzegu Sekwany (północnego) są z reguły bardziej sztywni i zachowawczy. Im dalej na północ, w stronę Montmartre tym więcej luzu. Okolice Luwru, rue Saint-Honoré i Opery zawsze kojarzą mi się z biurową elegancją. Zapewne dlatego, że faktycznie znajduje się tam wiele biur, na każdym kroku widać ludzi spieszących na lunch lub po prostu kłusujących ulicami w nieokreślonym celu. Jednak im dalej na północ tym więcej luzu... Zawsze idąc ulicami XXVII lub XVIII dzielnicy spotykam ludzi, którzy diametralnie różnią się od zabieganych karierowiczów. Bije od nich pewien szczególny rodzaj luzu, czasami nawet tak zwany 'tumiwisizm', co jest dość inspirujące. Mówiąc o prawym brzegu Sekwany, nie można zapomnieć o okolicach Forum Les Halles. Popołudniami można tam spotkać liczne grupy czarnoskórych mieszkańców miasta, którzy mogą poszczycić się stylem zupełnie niepodobnym do 'całej reszty świata'. Kolorowe, nierzadko jaskrawe ubrania, najnowsze modele butów Nike dają chwilowe wrażenie, że znajduję się gdzieś w szalonym Nowym Jorku lat osiemdziesiątych, a nie w tym statecznym i eleganckim Paryżu. Oczywiście jest to bardzo pozytywne wrażenie, różnorodność zawsze jest pozytywna. A nieco na wschód, lecz ciągle na prawym brzegu mamy słynną dzielnicą Marais. I tam dopiero zaczyna się prawdziwy pokaz mody! Rzesze młodych ludzi, różnych płci, ras, narodowości chwalą się swoim poczuciem mody. Niejednokrotnie spotyka się tam drag-queens, gotów bądź osoby inspirujące się w modzie japońską mangą. Pośród nich przemykają znakomicie ubrane dzieci bogatych rodziców, czasem jakaś gwiazda. Nikt nikomu nie przeszkadza, koegzystują w niewielkim Marais i każdy z nich zwraca uwagę czymś wyjątkowym. A prosto z Marais można przenieść się na drugą stronę rzeki. Tutaj, w VI i VII dzielnicy można zaobserwować mój ulubiony 'paryski szyk'. Niewymuszona elegancja lub perfekcyjna nonszalancja. Nawet jeżeli wydaje nam się, że ktoś narzucił na siebie stary rozciągnięty podkoszulek, znoszone dżinsy i trampki to nie jest to kwestia przypadku. Podkoszulek to pewnie podniszczony Ralph Lauren, dżinsy Levi's a trampki obowiązkowo Converse. Do tego dodatki, które oczyściłyby doszczętnie niejeden portfel. Wedle mojej subiektywnej obserwacji dziewczyny są tu najładniesze. Smukłe, opalone. I również propagujące niewymuszoną elegancję. Do dziś nie wiem na czym dokładnie opiera się ich styl. Stroje są zazwyczaj z pozoru niedopracowane, ale perfekcyjne. Znanymi propagatorkami takiej mody są m.in. Lou Doillon (córka Serge'a Gainsbourga i Jane Birkin) lub francuska modelka Constance Jablonski. Nieco dalej znajduje się dzielnica XVI. Według niektórych podań, to ta 'najbogatsza'. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że "pełno w niej ładnych ludzi, rodziców cieszących się swoimi późno urodzonymi dziećmi, a wszyscy mają labradory". Rzadko zapuszczam się w tamte okolice, ale coś w tym jest. Widać tam mieszankę prawdziwych elegantów z tymi nonszalanckimi. I labradory też widać.

Drugi czynnik to niewątpliwie poziom życia. Życie w Paryżu jest drogie, a pensje nie aż tak oszałamiające. Więc mamy tu do czynienia z prawdziwymi bogaczami, bogaczami stylizującymi się na mniej bogatych (hm... może wzorem gwiazd Hollywood?), 'normalnymi' ludźmi, nieco biedniejszymi, aż wreszcie z bezdomnymi, których w Paryżu jest bardzo wielu. Jak łatwo się domyślić, bogaci noszą drogie i markowe rzeczy (co nie znaczy, że zawsze ładne), normalni markowe i z 'sieciówek', a biedni? Trudno powiedzieć, ale też trudno tak naprawdę te wszystkie grupy rozróżnić. Od każdej reguły zdarzają się wyjątki, a moje rozróżnienie to tylko efekt swobodnych przemyśleń.

Trzeci i ostatni punkt będzie się trochę różnił od poprzednich. Nie będzie dotyczył stricte Paryżan. Otóż, pomimo iż mieszkam tu krótko, to zauważyłam bardzo ważną rzecz: styl (lub jego brak u turystów), szczególnie amerykańskich. Wywód, który zaraz nastąpi nie ma na celu obrażania innych narodów, bo jestem osobą otwartą i ciekawą świata, ale jedynie pokazanie kilku 'rażących' dla tubylców przykładów. Zacznijmy od butów. Niejednokrotnie byłam świadkiem wybuchu śmiechu miejscowych na widok turysty X. Niemiłe, wiem. Jednak dopiero gdy zrozumiałam co było jego powodem odważyłam się sama zachichotać pod nosem. Mianowicie, turysta X miał na sobie wielkie, śnieżnobiałe, markowe adidasy. Takie jak do joggingu albo gry w kosza. Ten rodzaj butów jest tutaj synonimem Ameryki. A Amerykanie to pieniądze. A pieniądze to pożywka dla kieszonkowców, itp., itd. A przecież prawie wszyscy Amerykanie takie noszą gdy jadą za granicę, no nie? Tak więc adidasom mówimy "bye, bye". Mało przychylnym okiem cieszą się również dresy i gumowe japonki. Długo można by rozprawiać na temat przyczyn owej niechęci, ale ja wyciągam jeden wniosek: to co sportowe, nadaje się na siłownię/basen/plażę, a nie na ulice. I mam wrażenie, że ten sam tok myślenia uskuteczniają Paryżanie.

Podsumowując można powiedzieć, że Paryż ma różne oblicza. Z jednej strony to stolica mody. Najwięksi mistrzowie światowego krawiectwa tworzyli właśnie tu (Yves Saint Laurent, Coco Chanel, Christian Dior, Jeanne Lanvin) i duch owych czasów do dzisiaj jest wyczuwalny w poszczególnych zakątkach miasta. Z drugiej strony jednak, miasto rozwija się, ludzie coraz bardziej inspirują się zagranicznymi gwiazdami, modą z innych zakątków świata. Tak więc nie klasyfikujmy Paryża jako eleganckiego, każdy elegancję definiuje inaczej. Paryż, jak każde inne miasto świata pędzi do przodu, zmienia się i niejedno ma oblicze. Jedyna różnica tkwi w tym, że w centrum Paryża nie spotkamy wielu* wieżowców, nie ma stalowo-szklanych konstrukcji pełnych sztywnych biznesmenów. Tutejszy pęd i pogoń za nowoczesnością odbywa się na wiekowych ulicach, na tle zabytkowych kamienic.

________________________

*w centrum Paryża znajduje się tylko jeden 'wieżowiec' - Tour Montparnasse. Tak, to 'coś' to właśnie TO. Jak mawiają mądrzy ludzie: "najpiękniejszy widok Paryża można podziwiac z wieży Montparnasse... bo nie widać na nim tej wieży". ;)

Dla zainteresowanych stylem Paryżan i Paryżanek załączam kilka linków:

Style Peeper - Paris - moda uliczna z Paryża (i nie tylko)

Style and The City - okiem Kamela Lamadi

Garance Doré - najbardziej znana francuska blogerka modowa, pisze również po angielsku (czasami strona nie otwiera się za pierwszym razem - trzeba odświeżyć)

sobota, 07 sierpnia 2010, voguette
Tagi: moda Paryż

Polecane wpisy

Komentarze
polska_japonka
2010/08/08 16:04:30
Bardzo ciekawe spostrzezenia, przeczytalam z duzym zainteresowaniem! Czekam na wiecej. :)